poniedziałek, 9 czerwca 2008

XXII Zjazd Chórów Diecezji Pomorsko-Wielkopolskiej

Muzyka jest pięknym darem Boga!
Nic nie może lepiej, niż muzyka pobudzać smutnych do radości,
trwożliwym dodać śmiałości, a wyniosłych skłonić do pokory - Marcin Luter

Po raz pierwszy tegoroczny Zjazd Chórów Diecezji Pomorsko-Wielkopolskiej odbył się poza diecezją, w parafii Jawor, w pięknym, historycznym kościele Pokoju. 25 maja 2008 roku w 1. niedzielę po Trójcy Święte brały w nim udział chóry z Bydgoszczy, Kalisza, Koszalina, Rypina, Sopotu i Torunia, a z terenu Diecezji Wrocławskiej, na terenie której odbywał się zjazd, chór oraz zespół Wang z Karpacza.

Świąteczna niedziela rozpoczęła się uroczystym nabożeństwem, podczas którego okolicznościowe kazanie w oparciu o tekst z księgi Izajasza 12,1-6 wygłosił bp Michał Warczyński.

Po nabożeństwie odbył się koncert chórów. W pierwszej części 8-osobowy zespół Wang z parafii z Karpacza/ Zespół, który prowadzi Ryszard Zając, zaprezentował w dobrej aranżacji i na wysokim poziomie dwa utwory: Hymn na jubileusz 20-lecia Zespołu oraz „Wybaw mnie, Boże”, utwór oparty na słowach Psalmu 69.

Następnie wszystkie chóry w kolejności alfabetycznej zaprezentowały po trzy pieśni. Dziewiętnastoosobowy chór z Bydgoszczy pod dyrekcją Karola Marcinkowskiego zaśpiewał przygotowane utwory spokojnie i dostojnie, wzbudzając duże zainteresowanie pieśnią „Śpiewajcie, cieszcie się” J. Haendla.

W wykonaniu 13-osobowego chóru z Kalisza, którym od lat dyryguje Renata Ceroń, szczególne zainteresowanie wzbudziła pieśń, do której tekst i melodię opracowała Grażyna Pawlas „Nie mam nic”.

Bardzo ciepło przyjęty został 21-osobowy ekumeniczny chór z Karpacza, którym dyryguje Bernard Stankiewicz, a zwłaszcza swingująca interpretacja wykonanej przez zespół pieśni „Alleluja” Polotsa Roma.

Najliczniejszy, 34-osobowy chór z Koszalina pod dyrekcją Marii Dąbrowskiej, jedną z pieśni, którą zaprezentował, była majestatyczna „Dziś przychodzę”, która doskonale nadaje się do wspólnego śpiewania wszystkich połączonych chórów.

Po kilkuletniej nieobecności wystąpił również 13-osobowy chór młodych chórzystów z parafii Rypin, którym dyryguje Elżbieta Neuman-Majewska. Szczególnie interesująco wypadło zaśpiewane przez chór Credo według muzyki Kościoła Wschodniego z XIX wieku.

Siedemnastoosobowy chór z parafii Sopot, którym dyryguje Janusz Holler, otrzymał duże brawa po odśpiewaniu pieśni „O Boże nasz”, z krótkimi motywami solowymi, której autorką jest pastorowa D. Kahane.

Ambitny repertuar przedstawił 15-osobowy chór z Torunia, którym dyryguje Aleksandra Molin. Słuchaczom szczególnie utkwiła w pamięci „Gloria” Ch. Gounoda.

Prezentacja chórów ze starannie dobranym repertuarem, była dla wszystkich słuchaczy godziną wzruszeń, radości i chwalenia Pana pieśnią. Następnie połączone chóry diecezji oraz chór z Karpacza wykonały wspólnie trzy pieśni: „Laudate Dominum” Ch. Gounoda, „Śpiewajcie Panu” Lorenza oraz „Alleluja” Gordona Younga. Chóry poprowadził dyrygent diecezjalny Janusz Holler. W pięknym, historycznym jaworskim kościele Pokoju wysłuchanie potężnego, ponad 130-osobowego chóru, było wielkim religijnym i artystycznym przeżyciem dla każdego, kto przybył tej niedzieli do świątyni. Również dla chórzystów i dyrygentów.

Po koncercie dyrygenci wszystkich chórów otrzymali pamiątkowe dyplomy uczestnictwa.

***

Godną oprawą XXII Zjazdu był przyjazd wszystkich chórów Diecezji do Jawora już w piątek wieczorem, 23 maja. Gościnny gospodarz ks. Tomasz Stawiak z Radą Parafialną zorganizowali na zamku w Bolkowie wspaniały wieczór integracyjny, na który przyjechał również m. in. zwierzchnik Diecezji Wrocławskiej bp Ryszard Bogusz.

Sobota była dniem turystycznym. Chórzyści zwiedzili sąsiedni kościół Pokoju w Świdnicy, po którym oprowadził i historię przedstawił tamtejszy proboszcz, ks. Waldemar Pytel, pałac w Książu oraz kościół w Jaworze. Wieczorem w kościele tym odbył się koncert filharmoników śląskich z Katowic.

Natomiast niedziela była dniem głębokich przeżyć religijnych i artystycznych. Po koncercie wszyscy chórzyści zaproszeni zostali przez jaworską parafię na posiłek. Warto było przejechać i dwieście i trzysta i więcej kilometrów, aby w wypełnionej i historycznej świątyni uczestniczyć w uroczystym nabożeństwie, pośpiewać wspólnie, wysłuchać pieśni, które są hołdem składanym Stwórcy oraz spotkać się po kolejnym roku i zwyczajnie ze sobą porozmawiać.

Jolanta Warczyńska
źródło: www.luteranie.pl